Obudzę się rano i pierwsze co zobaczę to niebo.
To będzie
Dobra noc.
Chcę coś powiedzieć. Bóg niech czuwa na tym, żebym nie plotła głupot.
Jakiś czas temu mój doktorek powiedział mi, że będąc w podróży w Brazylii, w jednym z klubów widział tancerkę zabójczo do mnie podobną i że mam bardzo brazylijską urodę. Rozbawiło mnie to, ale kiedy okazało się, że jest w tym garść- bo nawet nie szczypta- prawdy, to już przestało mi być do śmiechu. Po jakimś czasie wyszło na jaw, że faktycznie moje geny są nietutejsze i niestety, ale nie jest to dobra karta, kiedy szuka się dla siebie dawcy szpiku. Okazało się, że na całym bożym świecie nie ma dla mnie genetycznego bliźniaka, a ostatnią moją nadzieją mieli być właśnie Brazylijczycy! Po przekopaniu brazylijskiej bazy potencjalnych dawców szpiku okazało się jednak, że niestety ale i tam nie ma dla mnie zgodnego dawcy...
Tak,
wiem. Jestem chora i bezpieczniej by było, gdybym została w domu, pod kloszem, jak róża Małego Księcia. Psia mać! Już ponad trzy lata tu siedzę! Nie mam czasu do stracenia! Kiedy ma nadejść ten lepszy moment na spełnianie marzeń, jeśli nie teraz, przed przeszczepem? Ile można
Takie
oto kalendarzyki kieszonkowe wyjdą niebawem z drukarni. Wraz z Misją Rakija
ruszamy pełną parą z zachęcaniem niezdecydowanych podatników na oddanie 1%
podatku na moje leczenie. Może i Wy chcielibyście rozkolportować je u siebie i
zachęcić innych do oddania 1% podatku na leczenie dla mnie? Drukujemy 10 tys.
takich sztuk i będziemy je rozdawać nie tylko w gronie rodziny, ale wszędzie,
gdzie tylko gromadzą się ludzie- zakłady pracy, sklepy, biblioteki, kopalnie,
kościoły... Gdzie tylko się da!